Recent news Recent articles Several files Hot topics on message board
San Andreas Multiplayer 0.3e
Nowe GTA ujawnione !
2K Czech + Rockstar = GTA V ?
Grand Theft Auto 5 kontra rzeczywistość
Spolszczenie tbogt
Informacje
Bohater
Kody
Stacje radiowe
Postacie
Tony Restas Real Plant Texture
Gold Edition - Ford 34
CJ's Mod Shop
Volvo XC90
Gold Edition - Lowrider Bike
Problem z hd
[RP] Solar RP!
Radiostacje i muzyka
Trzba coś zmienic
Chcę zostać redakorem

STATUS

Unregistered

Login
Register

GALLERY

[Gallery]

OFF TOPIC

Brak obrazka.

[Archiwum]

APPEARANCE
Jim's Vision
Old School
Język polski
English language

POLL

Czy podoba Ci się trailer GTA V?

Tak
Nie
Nie widziałem
Login to vote in this survey
Results
Archive

MAIN MENU

GTA CHINATOWN WARS

GTA 4

GTA VCS

GTA LCS

GTA SA

GTA VC

GTA 3

GTA ADVANCE

GTA 2

GTA LONDON

GTA 1

ARTYKUŁY - RECENZJA

Wracamy do Vice City! Miasto palm, skąpo ubranych dziewczyn, słońca, muzyki z lat 80'tych, narkotyków, broni, gangów etc. Jednak jak ten powrót wyszedł? Czy dostaliśmy tylko odświeżoną grafikę, nową fabułę i kilka nowych broni czy pojazdów? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w tej recenzji.




Każdy fan serii Grand Theft Auto, któremu najbardziej przypadła do gustu czwarta część tejże gry (Vice City) z niecierpliwością czekał na „Stories” w wydaniu fikcyjnego miasta Vice City. Jednak wielu miało obawy, że nowe VC od starego będzie się różnić tylko fabułą i nieco inną grafiką. Dziś mogę jednak powiedzieć, że każdy sceptyk był raczej miło zaskoczony. No dobrze to przejdźmy teraz do rzeczy oczywistej jaką właśnie był wątek fabularny. Tak więc wcielamy się w postać Victora Vance (mieliśmy już z nim styczność w „Vice City”). Przyjeżdżamy do wirtualnego Miami i chcemy rozpocząć swoją karierę, i tu co ciekawe nie jako gangster z krwi i kości, lecz jako zawodowy żołnierz, jednak nasz przełożony ma względem nas inne plany. Już w pierwszych misjach stajemy się jego chłopcem na posyłki po broń, narkotyki a nawet panienki, za co później wylatujemy z woja. Jednak z pomocą przychodzi nam nasz stary znajomy z wojska Phil Cassidy. Dostajemy jego starą chatę i musimy rozpocząć życie bezprawnego wyrzutka. Mordujemy, kradniemy wozy, rozprowadzamy narkotyki – Vic naprawdę miał problemy moralne żeby tego wszystkiego dokonać jednak zaistniała sytuacja zmusiła go do tego. Przechodząc przez naprawdę ciekawą fabułę, lądujemy na wielkim wieżowcu gdzie kończymy z Martinezem (nasz przywódca w wojsku przez którego wszystko się tak pokomplikowało) oraz z jednym z braci Mendez który naprawdę nam namieszał w życiu zabijając m.in. naszą ukochaną. Ogólnie cały wątek fabularny jest jednym z lepszych w serii. Jest on naprawdę rozbudowany oraz można go zaliczyć do głównych plusów gry.




To teraz czas na oprawę audiowizualną. Grafika została zmieniona względem Vice City, jednak co ciekawe gdy pierwszy raz włączyłem grę stanąłem jak porażony piorunem. “Takiej okropnej grafiki nie widziałem w żadnym GTA” - pomyślałem sobie. I z takiego też założenia wychodziłem przez najbliższe godziny gry. Jednak z biegiem czasu zacząłem się przyzwyczajać. Ba. Zacząłem dostrzegać piękne zachody słońca, realne wybuchy i cudowną grę świateł, lecz tak jak wspominałem kosztowało mnie to wiele czasu zanim dostrzegłem piękno oprawy wizualnej jaką zaserwowali nam panowie z Rockstar Games, więc jakiś sceptyk raczej od razu rzuciłby Joystick i poszedłby na piwo bądź Coca-Cole. Teraz warto byłoby wspomnieć coś o muzyce w VCS. Według mnie oprawa audio stoi naprawdę na wysokim poziomie. W radiu lecą największe hity z lat 80'tych, które nieraz jeszcze dzisiaj możemy usłyszeć. Jednak to wszystko jest niczym w porównaniu z tym czym zaskoczyło wszystkich R*. Otóż w grze umieścili postać nikogo innego jak Phila Collinsa! Największej gwiazdy muzyki z lat w których odbywa się rozgrywka. Co więcej, podczas jednej misji mamy ochraniać jego koncert przed sabotażystami którzy chcą spuścić (bez skojarzeń) na jego głowę całą konstrukcje sceny. Po udanej robocie możemy odsłuchać jednej z najbardziej znanych piosenek Phila: “In the air tonight”. Podsumowując jeżdżąc po ulicach wirtualnego Miami, z lekksza rażącą w oczy grafikę rekompensuje nam wspaniała muzyka która leci z naszego radia.




Teraz czas spojrzeć na grę, jako grę. Spotykamy się tutaj z tym wszystkim z czym mieliśmy doczynienia w większości gier z serii Grand Theft Auto. Do naszej dyspozycji zostało oddanych multum środków transportu od skuterów wodnych na wojskowych helikopterach skończywszy. Dodatkowym plusem tejże produkcji jest to, iż po ukończeniu wątku fabularnego wcale nie musimy odkładać VCS na półkę i szukać kolejnej gry. Otóż firma Rockstar Games dała nam możliwość wykonania wielu misji pobocznych. Spotykamy się tutaj ze znanymi już zadaniami policjanta, pogotowia czy straży pożarnej oraz z wieloma nowościami takimi jak między innymi: Plażowy patrol, wyścigi na skuterze wodnym bądź też pokazywanie turystom pięknych i malowniczych zakątków Vice City. Kolejnym “addonem” który przedłuża “żywotność” gry jest całkowita innowacja w GTA jaką jest system Empire Building. Otóż mamy ogromne możliwości w rozbudowaniu naszego imperium. To od nas zależy czy będziemy alfonsem, dilerem narkotyków czy przemytnikiem. Dokładnie w ten system nie będę sie zagłębiał gdyż jest to sprawa na osobny artykuł, jednak mogę jeszcze dodać, iż wróci możliwość rekrutowania swoich kompanów z gangu i co mnie wielce ucieszyło są naprawdę pomocni, a ich IQ jest większe w porównaniu do tego jakim mogli się pochwalić nasi pomagierzy w Grand Theft Auto: San Andreas. Myślę, że czas przejść do tego co jest dla mnie osobiście najważniejsze w grze, a mianowicie klimat. Nie chodzi tu bynajmniej o pogodę jaka panuje nad danym obszarem w danym czasie :). No, ale do rzeczy. Otóż Vice City Stories oferuje nam wspaniałą atmosferę (to też nie ma nic wspólnego z pogodą), rodem z lat 80'tych i muzyki Disco. Jedni będą wniebowzięci, a drudzy znowu wolą klimaty “brudne i ciemne” z jakimi mieliśmy doczynienia w GTA 3.




Do tej pory o GTA: VCS wypowiadałem się w samych superlatywach, jednak nie ma na świecie rzeczy idealnych. Tak więc i najnowsze dziecko R* ma swoje wady. Wyżej wspominałem już o grafice, która na pierwszy rzut oka naprawdę nie robi zbyt dobrego wrażenia. Może to zniechęcić już na samym początku. Kolejną uciążliwą sprawą są wolno wczytujące się tekstury. Otóż gdy rozpędzimy się jakimś szybszym samochodem to jest wielce prawdopodobne, że wkrótce zatrzymie nas drzewo które pojawi się dopiero po kilku sekundach, a wcześniej nie było wogóle widać. Jednak jeśli nie będziecie zbytnio szarżować można tego uniknąć. “Ciemna strona” Vice City Stories słynie także z ogromnej masy bugów i błędów. Być może takie incydenty zdarzają się w większości w wersji na konsolę PlayStation Portable, gdyż ja osobiście testując produkcje na “Czarnulce” bardzo rzadko spotykam się z takim incydentem. Jako następny minus gry może na pewno zaliczyć się dość długie wczytywanie otoczenia.




Podsumowując Grand Theft Auto Vice City Stories jest produkcją dobrą jeśli nawet nie bardzo dobrą, jednak nie ustrzegła się wielu minusów.


Plusy:
+ Klimat
+ Grywalność
+ Rozbudowane misje
+ Muzyka
+ Swoboda ruchu

Minusy:
- Bugi
- Grafika
- Pierwsze wrażenie
- Długie wczytywanie się tekstur

Ocena końcowa: 8,5/10

Na publikację powyższego artykułu zezwalam także serwisowi GamesHouse


Autor: karl

Ocena:

Oczekuje pięciu głosów

Zaloguj się, aby głosować.

[Komentarze]

Strona główna

Copyright © GTA : Orange Grove 2004 - 2017
Czas generowania: 0.042 sekund